Miłość

Ingmar Villqist

"MIŁOŚĆ"- 
(5 jednoaktówek z cyklu "Beztlenowce)

Reżyseria: Ingmar Vilqist

Kostiumy: Ewa  Dopierała

Światło:Sergiusz Brożek

Prowadzenie i realizacja: Ania Dopierała

GRAJĄ:

ANNA NOWAK

AGNIESZKA BIEŃKOWSKA

ANDRZEJ DOPIERAŁA

Na spektakl składa się 5 jednoaktówek Ingmara Villqista z cyklu "Beztlenowce". Zagramy kolejno:  "MILI MOI" (prapremiera!)  "Kostka smalcu z bakaliami", "Cynkweiss", "MIŁOŚĆ" (prapremiera!) i "Lemury". "Miłość"  to unikalna mieszanka konwencji i gatunków teatralnych,  w niepowtarzalnym języku arcymistrza słowa - Ingmara Villqista!

Wydarzenie jest współfinansowane ze środków budżetowych Województwa Śląskiego Miasta Katowice oraz  TEATROGRANTU 2022 Instytucji Kultury "Katowice MIasto Ogrodów"


recenzja: Vanessa Wilkołek
Dziennik Teatralny Katowice
17 czerwca 2022

Pięć aktów miłości

„Miłość" – aut. Ingmar Villqist - reż. Ingmar Villqist – Teatr Bez Sceny w Katowicach – 3.06.2022

Na „miłość", oprócz uczuć, w tym przypadku składają się jednoaktówki. Jest ich pięć – a każda z nich porusza inną strunę wrażliwości odbiorcy. Spektakl zawiera dwie prapremiery, a także dobrze już znane tytuły z cyklu „Beztlenowce", autorstwa i reżyserii Ingmara Villqista.

Przedstawienie rozpoczyna się sceniczną nowością, a mianowicie sztuką „Mili moi". Jest przyjemnie, miło, intymnie i kameralnie. Cały cykl, wystawiany w Teatrze Bez Sceny, otulony jest nutką dwóch kończących poprzednie zdanie przysłówków. Andrzej Dopierała i Anna Nowak wypełniają sobą całą przestrzeń – która wcale nie jest taka mała. Falująca, przy ruchach aktorki, suknia dodaje zwiewności, a pikanteria dialogu noszona jest z każdym wirującym frędzelkiem. Miłość jest w kwestii. Miłość jest w ruchu. Miłość jest grą, zabawą i pieszczotą. Miłość nosi imię Pożądania.

Tuż po prapremierze wystawiana zostaje „Kostka smalcu z bakaliami". W pościelowej scenerii znów mamy zaszczyt (i zachwyt) oglądać Annę Nowak, tym razem wraz z jej sceniczną partnerką – Agnieszką Bieńkowską. Kobiety w swoich uczuciach są niejako uwikłane, bez możliwości rozwiązania więzów. Obserwując ich sercowe poczynania można stwierdzić, że tylko przyzwyczajenie trzyma je w centrum widzianego przez widzów świata – łóżku. Ale czy aby na pewno? Można zaobserwować tu całą gamę niewypowiedzianych uczuć – i to niekoniecznie tych przyjemnych. Strach przed utratą miesza się z bezsilnością zmian. Duma i zaciętość ze smutkiem i wrażliwością. Występują tu liczne kontrasty, emocjonalne oksymorony, ciepłolubne gesty i zimnolubne słowa.

Następnie „Cynkweiss", który bielą wręcz onieśmiela. Biała kołdra, poduszki, pudełka. Biały szlafrok, zasłona i suknia. Panna młoda też w białe odzienie ubrana. Od samego początku w spektaklu wyczuwalne jest napięcie, które zamiast rozładowywać się z czasem to przybiera na sile. Gdy pojawia się postać ojca (choć z początku nie jest wprost powiedziane, kim jest mężczyzna zjawiający się u progu mieszkania) wiadomym jest, że wszystko nosi jego imię. Karla - panna młoda (Anna Nowak) próbuje być niejako Temidą, wyznaczającą po swojemu sprawiedliwość ojcu (Andrzej Dopierała). Biel, która już od detali staje się wyznacznikiem świata bohaterki, razem z jej towarzyszką - czystością, skażone są brudem i czernią.Tytułowa „Miłość" jest szybkim przejściem z tragedii do komedii. Sprawia to, że sposób postrzegania znów należy przestawić na inne linie – rozluźnione, a nie jak to miało miejsce przed sekundą spięte, bez grama elastyczności. Miłość, którą można kupić nie jest tu czymś cielesnym, a raczej duchowym, artystycznym, potrzebnym. Pieniądze są poniekąd wyznacznikiem czasu, bliskości, uwagi, pozycji. Dzielenie głównej roli też może być kosztowne. Bohater gotówką kupuje kobiecy czas, z kolei ona czasem zyskuje gotówkę. Dwa oddzielne byty, które łączy obopólna korzyść, wynikająca z nich samych.
„Lemury" są zamykającym (oraz dopinającym) wszystko tytułem. Świat znów skąpany jest dobrze znaną bielą. Nieczystość, która zakorzeniła się w umyśle Karli (Anna Nowak) nie daje o sobie zapomnieć. Jedynym ratunkiem okazuje się rozmowa przyszłej pary młodej. Z ust Karli pada pytanie: A co będzie jeszcze potem... Po tym 'potem'?" Jerg (Andrzej Dopierała) odpowiada: "Dobrze będzie, ciepło będzie... słodko będzie i szczęśliwie".

Anna Nowak, Agnieszka Bieńkowska oraz Andrzej Dopierała swoimi wcieleniami ukazują, że miłość niejedno ma imię, niejeden ma stan, niejeden czas. Miłość może być bólem, cierpieniem, chęcią zapomnienia, traumą i zwątpieniem. Miłość może być ratunkiem, ciepłem, obietnicą istnienia, nadzieją i natchnieniem. Może być kontrastem i analogią. Może być sztuką – na pewno nią jest.


recenzja "Oblicza prawdy" Wojciech Lipowski 
Miesięcznik Społeczno-Kulturalny "ŚLąsk"

Każde przeżyte zdarzenie należy do czasu przeszłego. Oczywiście, funkcjonuje w pamięci, ale inaczej, stanowi akt skończony, przywołuje go niekiedy jakaś wewnętrzna, nostalgiczna pokusa lub życiowa konieczność. Pamięć posiada tę właściwość i zdolność, że potrafi przywracać to, co bezpowrotnie minęło. Po co? Może dla zaspokojenia potrzeby powrotu, rozliczenia rzeczy zamkniętych, uwierających w teraźniejszości, a współcześnie potrzebnych dla zrobienia życiowego bilansu zysków i strat. Może być jeszcze i tak, że powrót nie jest drogą do szczęścia, a raczej, paradoksalnie, ucieczką od zbudzonych nieoczekiwanie upiorów przeszłości, tkwiących pod powieka, nieustannie uwierających, czekających na ostateczne unicestwienie.

W tym momencie zbliżamy się do świata dramaturgii Ingmara Villqista, w którym znów możemy się zanurzyć bez reszty, jeśli trafimy do katowickiego Teatru Bez Sceny Andrzeja Dopierały. Najnowsza premiera, która miała tam miejsce, stanowi adaptację pięciu jednoaktówek tego autora, z których trzy (Kostka smalcu z bakaliami, Cynkweiss, Lemury) pochodzą ze słynnego cyklu Beztlenowce zaś dwie (Mili moi, Miłość), mimo że powstały wcześniej, dopiero obecnie mają swoją prapremierę. Całość została opatrzona tytułem Miłość.

Ingmar Villqist, (Jarosław Świerszcz), dramatopisarz, reżyser, historyk sztuki posługujący się norweskim pseudonimem, szukający, jak się wydaje, inspiracji dla swych artystycznych wypowiedzi w tradycji i dokonaniach Strindberga czy Ibsena; powraca niejako do swoich korzeni kreśląc obraz świata, gdzie wszystko już się dokonało, wydarzyło a to, co oglądamy, jest procesem ujawniania niewygodnej, spychanej na krańce pamięci prawdy.

Świat, gdzie kwestionuje się odmienność, inność może stanowić w tym wypadku szczególny punkt odniesienia dla przeżyć wewnętrznych bohaterów, zapewnia pojemną przestrzeń dla wszelkich, niełatwych do nazwania lęków, przeczuć, zmagań z emocjami bądź raniącymi wspomnieniami często skrywanymi przez lata, falsyfikowanymi z różnych powodów.

Podobnie jak u wspomnianych autorów opowieść o cierpieniu i bólu, związkach między ludźmi, przedstawionych czasem w naturalistycznym ujęciu; stanowi oś narracyjną tekstów dramaturgicznych Villqista, a chęć nazwania, opisania wewnętrznych doświadczeń jest ich ważną dominantą. Autor w jednym z wywiadów stwierdził: „We wszystkich moich dramatach pojawiają się postaci ukazane w momencie konieczności zapłacenia rachunku za coś, co wydarzyło się w przeszłości".
Tak jest choćby w Nocy Helvera (1999), sztuce o wykluczeniu, odmienności, braku akceptacji, budzeniu agresji; Oskarze i Ruth (1999) tragikomedii o wpływie stereotypu i hipokryzji na relacje małżeńskie; Kompozycji w słońcu (2007), opowieści o ludziach, których przeszłość prześladuje winami niepopełnionymi; Oddychaj ze mną (2009), pełnej niedomówień, przemilczeń historii mężczyzny i kobiety, których kiedyś łączyło wspólne życie; Chłopcu z łabędziem (2015), gdzie spotkanie trzech kobiet w dusznym wnętrzu chorzowskiej kamienicy odsłania świat trudnych wzajemnych powiązań i skrywanych tajemnic. Z podobnymi problemami zmierzą się bohaterowie przywołanych jednoaktówek, z których zbudowano przestrzeń dramaturgiczną spektaklu Miłość.

Otrzymujemy znowu wspaniały, mieniący się możliwościami interpretacyjnymi palimpsest pamięci. Wystarczy w tych kilku drobinach - tak kruchych, że strach, aby się nie stłukły, gdy weźmiemy je w dłonie, opowiadających o poczuciu winy, pustce braku miłości, kłamstwie, manipulacjach uczuciami bliskich - dostrzec jak mechanizm pamięci próbuje porządkować, nazwać, zebrać w spójną całość to, co wymyka się skutecznie harmonii. Warto grzebać w tej archeologii przeszłości, w imię bezinteresownej gry, by ostatecznie rozwiązać tragiczny węzeł międzyludzkich zdarzeń, usunąć demony przeszłości, lęk, odkupić dawne winy. Ostatecznie.

Wiele już mówiono o absolutnym teatralnym słuchu Villqista. Nie bez powodu. Wystarczy wsłuchać się w misternie skomponowane dialogi poszczególnych fragmentów Miłości, by przekonać się o tym, że zostały pochwycone niemal w locie, może gdzieś usłyszane, wyłączone, ocalone z kontekstu życia, umiejętnie wkomponowane w ciąg narracji, rozpisane na osoby. Mamy zatem okruch egzystencji, czyli etiudę koncertową Mili moi. Andrzej Dopierała i Anna Nowak, odkrywający przed widzami coraz ciekawsze możliwości aktorskiego talentu, dają popis gry na szerokiej skali niedomówień, słowotwórczych zabaw, tasowania równoważników zdań, wypełniając to pomysłową ekspresją wspartą jedynie na krawędzi możliwości przysłówka. W jakim celu? By w zwiewności, precyzji ruchów, falującej sukni, krzyżowaniu spojrzeń odmieniać przez przypadki uczucie, pieszczotę, zawoalowane barokowymi ozdobnikami pożądanie. Gdzie aktorzy znaleźli inspirację, aby to tak zagrać, że przez salę przeszedł dreszcz? Pozostanie tajemnicą ich niebywałego talentu.

Kostce smalcu z bakaliami dosłownie zamarliśmy. W znakomitej, niemal malarskiej kompozycji oszczędnej scenografii, jak zawsze świetnych kostiumów Ewy Dopierały, obrysowanej konturami dyskretnego światła, mistrza w tej dziedzinie, Sergiusza Brożka; kolejny przejmujący rozpaczą, tajemnicą, grą uczuć koncert na dwa głosy. Anna Nowak i Agnieszka Bieńkowska - intymne, dyskretne, mierzące się z upiorami przeszłości. Łóżko, w którym dokonują rekapitulacji doznań, pełnym bólu, gdzie bada się stan uczuć, w którym i my właściwie z nimi niemal leżymy przytulając się do ich poszarpanego świata, zatrzymał się czas, o ile to możliwe w kawalerce na antypodach gwarnej metropolii. Jaką banalną prawdę wygrają w półmroku Nowak i Bieńkowska? Opowieść o tym, że jedna z nich prowadzi podwójne życie: w pierwszym będąc matką i żoną, drugim kochanką starszej od siebie kobiety, wstydliwie dawkowanym niepokoju o dalszy los ich związku. Przejmująco, na granicy rozpaczy wypadła ta opowieść o poszukiwaniu bliskości, drugiego człowieka, potrzebie miłości, obawie przed rozstaniem. Jak Villqist reżyser wygrał u znakomitych aktorek tak subtelne tony?

Zanurzony w bieli, znany widzom, Cynkweiss, to z kolei przejmujące powtórzenie. Powtórzyć coś, odwołać się do przeszłości, by ostatecznie zapomnieć. W kolejnym, bezbłędnym aktorsko wcieleniu Anna Nowak grająca dziewczynę przygotowującą się do ślubu, wyciąga z zakładu w akcie zemsty własnego ojca więzionego za molestowanie córki po to, by dobić go ostatecznie, pokonać raz na zawsze pogardą, upodleniem. Dopierała w tej roli przypomina marionetkę, psychiczny wrak, sprowadzony do roli przedmiotu, ubezwłasnowolniony na wieki. Aktor mistrzowsko pokazał porażające widmo dawnej przeszłości, stworzył portret człowieka przerażonego, ale też pełnego rezygnacji, skazanego na nieustanny lęk oraz cierpienie.

No i tytułowa Miłość. Wypowiedziana pomiędzy komedią a tragedią. Miłość kupiona za pieniądze, ale w wymiarze estetycznym, obdarta z powagi, utopiona w banale. Starzejący się, samotny mężczyzna podejmuje grę w miłość we własnym, osobistym teatrze, wynajmując do roli kochanki kobietę, która zależnie od wysokości stawki odegra ją jak umie, kalecząc zadany tekst, po czym odejdzie tam, gdzie jej czas kupi ktoś inny. Bardzo aktualnie wypadła ta historia. Znany już duet zagrał tu inaczej, z większym dystansem, namysłem. Tak wygląda współczesność, bawimy się uczuciem, w końcu ośmieszamy, a na koniec pozostaje drwina.

Beztlenowce kończą się Lemurami i tak jest w najnowszej adaptacji Villqista. Tytułowe lemury to w mitologii greckiej duchy zmarłych, błąkające się nocami widma. I już jesteśmy w domu. Tutaj nie zjawią się niczym upiory, bardziej złowrogie memento pędzących myśli, twory własnej psychiki bohaterów. W bieli, którą twórcy spektaklu bardzo sobie upodobali, odnajdujemy Karlę (Anna Nowak) oraz Jerga (Andrzej Dopierała} żonglujących nieczystymi myślami. Autor tworząc sytuację dramaturgiczną, w której przyszła młoda para rozpoczyna subtelną grę niedomówień, po raz kolejny daje nam do zrozumienia, że stworzona sytuacja służy szukaniu przez widza dróg wyjścia z zaaranżowanej sytuacji niczym brydżowego rozdania, by w finale było w końcu słodko, ciepło i szczęśliwie.

W niezwykle kameralnym świecie doświadczeń bohaterów Ingmara Villqista, do którego każdy może przyjść, by niemal dotknąć ludzi oraz ich pogmatwanych, trudnych spraw, wspólnym mianownikiem uczyniono tym razem uczucie. Odmienić miłość przez możliwe przypadki, pytania, wątpliwości, ale też ból, cierpienie, kłamstwo czy rozpacz, nie każdy potrafi. Można zaryzykować stwierdzenie, że dla bohaterów tych okruchów, które oderwały się od większej całości poszukiwanie spełnienia, prawdy, miłości stało się doświadczeniem ostrym i przenikliwym. Ale chyba o to chodziło wszystkim pogubionym w życiu ludziom, by w końcu usunąć cienie przeszłości, odzyskać dawne szczęście i poczucie ładu świata.


rezenzja Marta Odziomek Gazeta Wyborcza "Co Jest Grane"

Miłość i inne uczucia

Miłość jest dobra. Dodaje skrzydeł i czyni nasz świat kolorowym. Ale bywa, że dewastuje i unieszczęśliwia człowieka. Staje się balastem. Miłość... jest po prostu wielką niewiadomą. O miłości w różnych wydaniach są bardzo kameralne jednoaktówki pod wspólnym tytułem "Miłość". Reżyserem jest ich autor, chorzowianin Ingmar Villqist, zaś na scenie oglądamy wyborny duet, czyli Annę Nowak i Andrzeja Dopierałę, a dodatkowo w jednym z tych mikrodramatów pojawia się Agnieszka Bieńkowska.

Trzy z pięciu tytułów teatromani dobrze znają. To "Kostka smalcu z bakaliami", "Cynkweiss" i "Lemury". Pierwszy to emocjonalny zapis intymnej rozmowy między dwiema kochającymi się kobietami - jedna z nich jest osobą z niepełnosprawnością, druga to pełna energii, samotna bibliotekarka. "Cynkweiss" przedstawia skomplikowaną sytuację między przyszłą panną młodą a jej ojcem, który w przeszłości wyrządził jej krzywdę. "Lemury" zaś to cudowna rozmowa narzeczonych, którzy zaraz mają przysiąc sobie miłość aż po grób. Jest w niej coś z baśniowości - ona natarczywie dopytuje się o szczegóły tego dnia, on odpowiada poetyckimi frazami, choć przebijają przez nie ironia i dystans.

"Miłość" i "Mili moi" to z kolei prapremiery, choć napisane przez autora dawno temu. Oba teksty zawierają w sobie element zabawy. Pierwszy to dowcipna, lekka scena między panią na telefon a pewnym mężczyzną, który radość odnajduje we wcielaniu się w historyczne postaci. W drugiej słyszymy dowcipny, filuterny dialog dwojga zakochanych, którzy posługują się swoistym językowym kodem rozumianym w pełni tylko przez nich - pełnym gwałtowności, żaru i namiętności, ale i niepewności i wahań. Autor bawi się słowami, wymyśla nowe, łączy je i zestawia w wielce twórczy sposób. Zaś kostiumy aktorów odsyłają do wytworniejszych (językowo również), przedwojennych czasów.

Ta króciutka forma jest w całym zestawieniu rodzajem prologu, wstępem do głębszych, choć też krótkich niczym sen rozważań o istocie miłości, nie tylko między kobietą i mężczyzną. Sen to jednak czasem bolesny, bowiem miłość bywa źle przez niektórych "używana" czy też nadużywana.

Filarem, gwiazdą, królową całego spektaklu jest Anna Nowak, która w każdej z pięciu jednoaktówek pokazuje inną twarz, kreuje odmienną osobowość, czaruje nas w różny sposób. Jej bohaterka potrafi być kokietująca, czuła, słodka, przebojowa, ale i wycofana, rozgoryczona, złamana. Koncertowa gra.

Interesujące postaci stworzył też partnerujący Nowak w czterech tytułach Andrzej Dopierała - w jednej, w której nie wypowiada praktycznie słowa, jest wręcz nie do poznania - gra zmienia nawet jego fizyczność.

Agnieszka Bieńkowska dopełnia ów obraz swoją nieoczywistą rolą. Kreuje kobietę mocną, ale jednocześnie zdominowaną, osłabioną przez uczucie.

Reżyser i autor "Miłości" Ingmar Villqist umiejętnie poprowadził to aktorskie trio, odpowiednio i z czułością wyważył teatralne składniki owej mikstury, umożliwiając widzowi satysfakcjonującą podróż po świecie miłości.

MARTA ODZIOMEK  link do recenzji GW   Miłość i inne uczucia      oraz na e-teatr Miłość i inne uczucia


 

 

Fotografie Anny Dopierały

>>WIĘCEJ 

 Fotografie Radosława Ragana

>>WIĘCEJ 

plakat01

plakat02

plakat03

 

teatrogranty
woj slaskie